Katarzyna Rygiel, „Śmiertelne zlecenie”

Jestem tu przez zupełny przypadek, choć podobno nie ma na świecie przypadków. Jednak nie wierzę w takie brednie jak los czy przeznaczenie. Kiedyś, bardziej z nudów, sięgnąłem po serię „Klubu Srebrnego Klucza”, o której pisałem już nie raz przy okazji recenzowania kolejnych tytułów ukazujących się z jej znakiem. Tym razem po raz drugi mam przed sobą powieść Katarzyny Rygiel. „Śmiertelne zlecenie” to jej trzecia książka z logiem klucza na okładce. Pierwszą powieścią Katarzyny była „Ekspedycja Kolitz”, której nie miałem okazji czytać, a następnie świetna według mnie „Gra w czerwone”.

Właśnie zakończyłem lekturę i zastanawiam się, co mogę napisać o tej powieści. Z pewnością jedno: Katarzyna Rygiel nie zaskoczyła czytelników. Nie zaskoczyła brakiem formy, gdyż powieść jest na wysokim poziomie. Takie kryminały czyta się z wielką przyjemnością i wraca do nich od czasu do czasu, by chwilę poprzebywać z bohaterami. Krzysztofa Sobolewskiego i Ewę Zakrzewską – głównych bohaterów – poznaliśmy już w „Grze w czerwone”. W „Śmiertelnym zleceniu” mamy do czynienia z ich dalszymi losami.

Obydwoje wpadają na siebie, zupełnie przypadkiem, w Biskupinie, w którym trwa festyn archeologiczny. Krzysztof przyjechał ze względu na pewne informacje przekazane mu przez policyjnego informatora, a Ewa – żeby odpocząć. Z początku Krzysztof unika Ewy, by nie wciągnąć jej w śledztwo, które mogłoby się skomplikować przez udział cywila, jednak to staje się niemożliwe w momencie, gdy jej znajomy, którego widziała jako ostatnia, ginie. Ciało Jakuba Mroka – złotnika z Biskupina zostaje znalezione na brzegu jeziora, w pobliżu miejsca, gdzie poprzedniego wieczoru odbywała się impreza dla organizatorów festynu. Śledztwo dotyczące jego śmierci prowadzone jest przez miejscową policję, z czasem jednak dołączą do niego Krzysztof jako reprezentant komendy stołecznej.

Od tego momentu tak naprawdę zaczyna się cała historia i zabawa dla czytelnika. Katarzyna Rygiel swoim stylem opowiadania przypomina mi powieści, które czytałem, gdy byłem małym chłopcem. Autorka opowiada historię w taki sposób, że chce się czytać dalej i podążać razem z bohaterami w kierunku rozwiązania zagadki.

Na szczególną uwagę zasługują portrety psychologiczne bohaterów, które są bardzo realistyczne. Wydaje się wręcz, że są żywcem zdjęte z żywych postaci, tylko nazwiska zmieniono. Ich reakcje i emocje są bardzo prawdziwe. Z powieści na powieść sztuka opisywania postaci wychodzi Katarzynie Rygiel coraz lepiej. Aż boję się myśleć, jak będzie w kolejnej książce. Na pewno z przyjemnością zasiądę do lektury.

Język, jakim posługuje się autorka, jest bardzo naturalny i czytelnik nie ma uczucia, że którekolwiek kwestie bohaterów są sztuczne czy wepchnięte im w usta na siłę, bo fabuła tego wymagała. W tym tkwi tajemnica dobrej powieści kryminalnej: w uczuciu naturalności.

Na pierwszej książce wydanej pod szyldem „Klubu Srebrnego Klucza” znalazło się takie zapewnienie: „Srebrny Klucz to gwarancja przyjemnej i pouczającej rozrywki”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, wydając takie pozycje jak „Śmiertelne zlecenie”, pokazuje, że jest wierne tej zasadzie. To nie tylko slogan, a zapewnienie świetnej rozrywki. Dlatego zakochałem się w tej serii bezpowrotnie i czytuję każdą możliwą powieść sygnowaną tym logiem. Powiedzcie szczerze, czy jest coś lepszego na świecie od porządnego kryminału? Nie musicie odpowiadać na to pytanie, bo i tak wam nie uwierzę, jeśli zaprzeczycie. Jestem uparty i ślepo zakochany, na to nie ma leku. Zysk i S-ka Wydawnictwo ma jednego wiernego czytelnika więcej. Wszystko dzięki serii z Kluczem i „Śmiertelnemu zleceniu”, które nie zawiodło moich nadziei.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: