Magdalena Lewańska, „Detektyw i panny”

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad kondycją polskiego kryminału – nad tym, jak ma się teraz i dokąd zmierza. Refleksja była raczej smutna, choć nie pozbawiona nadziei.  Nadzieja ta wraca zawsze, gdy sięgnę po kolejny kryminał rodzimego autora. Wtedy ożywa we mnie wiara w lepsze jutro. Skoro teraz wychodzą świetne kryminały, jest szansa, że początkujący autorzy złapią bakcyla i pociągną ten gatunek dalej. Zobaczymy.

Jedną z lepszych ostatnio powieści jest „Detektyw i panny” autorstwa Magdaleny Lewańskiej. Książka została wydana pod szyldem wydawnictwa JanKa, które od dłuższego czasu obserwuję z rosnącym zainteresowaniem. Tu właśnie wydała swoją powieść Magdalena Zimniak – czyżby wydawnictwo miało szczęście do świetnych powieści napisanych przez Magdaleny? Chyba tak.

„Detektyw i panny” czyta się bardzo przyjemnie, a podział na dwie oddzielne opowieści sprawia, że lekturę można sobie porcjować bez strachu, że się zapomni, co się wcześniej wydarzyło. Na „Detektywa i panny” składają się „Chiński kurczak” oraz „Mysz zastępcza”. Niecierpliwi czytelnicy mają przez to nie lada wyzwanie: otworzyć książkę na obu zakończeniach czy oprzeć się pokusie? Ja się oparłem, ale z trudem. Co prawda nie zaliczam się do tych niecierpliwych, ale lubię czasem poznać zakończenie wcześniej, żeby się przekonać, czy moje rozważania są prawidłowe. Czasem udaje mi się odkryć tajemnicę przed bohaterem, czasem nie.

Bohaterem obu opowieści składowych jest detektyw Dirk Tielke, który zostaje inspektorem w małym miasteczku Kirchdorf – spokojnym aż do bólu. Spokój ten jednak nie trwa wiecznie. W „Chińskim kurczaku” mamy do czynienia z makabrycznym odkryciem ludzkich narządów w lodówce. Jak wiadomo, widok to niezbyt przyjemny i rzeczą zrozumiała jest reakcja osoby, które je znalazła. Jaka to reakcja? Łatwo się domyślić, a ja odpuszczę sobie opisywanie tej czynności. Dalej opowieść toczy się według schematu wyciągniętego wprost z klasycznego kryminału: inspektor prowadzi sprawę z uporem, zostaje mu ona odebrana, ten nie daje za wygraną i… Sami musicie sprawdzić.

„Mysz zastępcza” to kontynuacja losów Dirka Tielke, który musi się zmierzyć ze sprawą morderstwa, które wstrząsnęło całym Kirchdorfem. Jednak tym razem dzielny inspektor nie jest sam, pomagają mu Max i Moritz. Pojawia się nawet policja z Hamburga. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, niż się wydaje.

Obie opowieści łączy osoba Dirka Tielke, który powoli wyrasta na dzielnego następcę klasyków takich, jak chociażby jak Poirot. Czy sprosta nadziejom w nim pokładanym? Czy Magdalena Lewańska podąży tym tropem i stworzy serię o perypetiach inspektora Tielke? Zobaczymy.

Miłośnicy klasycznego kryminału mają świetną pożywkę – szkoda, że taką krótką. Można mówić o wtórności książki, jednak nawiązanie do klasyków chyba wymagało takiego zabiegu. Ciężko stwierdzić. Jedno mogę powiedzieć na pewno – lektura jest przyjemna i nie pozwala na myślenie o zmarnowanym czasie. Książka w sam raz na relaksacyjny wypad na łono natury. Cisza, spokój i kryminał. Czy można chcieć więcej?

Korekta: Aleksandra Żurek

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: