Książka i co dalej?

Czy zastanawialiście się kiedyś co będzie kolejnym krokiem w ewolucji książek i literatury? Zaczęło się od książki, statycznej formy przekazu, później doszła do tego nieco bardziej dynamiczna forma – audiobook, a „niedawno” pojawiły się łatwe w przechowywaniu e-booki.

Jesteśmy świadkami postępu technicznego jakiego nie doświadczyło żadne inne pokolenie. My pokolenie Nintendo mamy okazję przyjrzeć się temu postępowi i odczuć go na własnej skórze. Choćby na przykładzie książek. Ich przejściu od nieruchomej papierowej wersji do tej interaktywnej, przepełnionej dźwiękami jest niesamowitym zjawiskiem. Wielu z nas przepełnionych jest sentymentem do papieru, ale młodsze pokolenia wolą książki w wersji audio – nie muszą się męczyć czytaniem i poznają ich treść podczas innych czynności.

Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki będzie kolejny krok w ewolucji książek i samej literatury trzeba sobie wpierw odpowiedzieć na inne pytanie: „Czym dla mnie jest książka?”. Mógłbym teraz przytoczyć definicję słownikową i pozostać przy tym suchym i bezosobowym opisie. Jednak serce nakazuje mi zrobić inaczej. Każe mi zdradzić co słowo „książka” znaczy dla mnie osobiście. Książka to dla mnie namacalny przejaw magii. Dzięki niej każdy może chociaż przez chwilę być każdym: pilotem, królem, dosłownie każdym. Przy książce spędziłem wiele wspaniałych chwil rozwiązując zagadki kryminale z Sherlockiem Holmesem czy też przeżywając piekło obozu jenieckiego z Peterem Marlowem. Do dziś pamiętam jak mój starszy brat chodził do przedszkola i uczył się czytać. W dzieciństwie był dla mnie wzorcem, więc nie dziwi fakt, że chciałem być taki jak on. Odstawiłem na bok zabawki i uczyłem się czytać razem z nim. I tak trzyletni Piotruś nauczył się czytać. Od tego dnia rozpoczęła się moja miłość do książek i literatury, której obecnym przejawem jest moja obecność w Qfancie. Mogę się założyć, że każdy ma miłe wspomnienia związane z literaturą i samymi książkami.

Jeśli chodzi o audiobooki lub też raczej książkę mówioną to powiem szczerze, że nie przekonują mnie do siebie. Wchodzą w strefę, która w moim przypadku jest przeznaczona dla muzyki – może występować w wersji bez słów, ale same słowa, w dodatku narracja to coś nie dla mnie. Wiem, że są miejsca, w których książka w wersji dźwiękowej jest niezastąpiona – choćby podczas jazdy do pracy gdy jesteśmy na miejscu kierowcy. Na świecie z każdym dniem zdobywają większe rzesze zwolenników, w Polsce również, jednak jak napisałem na początku, nie interesują mnie one zupełnie.

Inną rzeczą są e-booki, elektroniczne wersje książek, których jedynym chyba plusem, jest łatwość przechowywania i brak potrzeby ciągłego wycierania z kurzu. Wymyślenie ich chyba było efektem ludzkiego lenistwa lub spowodowane alergią na kurz. A tak na poważnie to uważam, że są przydatne w kilku przypadkach lecz niosą ze sobą niepokojące zjawisko piractwa. Takie książki łatwo rozpowszechniać w tak zwanym „lewym obiegu” pozbawiając autorów dochodu za pracę włożoną w powstanie książki. Nie chcę jednak o tym pisać.

Czy po tych trzech formach książki ujrzymy kolejną? Czy będzie to nadal książka? Nie wiem. Moja wyobraźnia nie potrafi oddzielić książki od jej materialnej formy. Nie potrafię sobie wyobrazić książki w innej wersji niż te trzy wymienione. Wyświetlana na ekranie przestaje być książką, przekazywanie opisów i akcji w niej się odbywających wprost do mózgu to już nie dość, że fantastyka to dodatkowo zupełna utrata sensu słowa „książka”. Zastanawiam się co przyniesie nam jutro. Mam jednak nadzieję, że widok półki uginającej się pod ciężarem książek nie zniknie pozostając jedynie wspomnieniem.

Advertisements
  1. to jest chyba kwestia pokoleniowa, moje będzie jeszcze czytać książki… wciąż jakoś nie mogę skupić się wystarczająco mocno, aby czytać długo ze zrozumieniem z ekranu, poza tym zapach książek, struktura papieru, piękna czcionka i okładka (koniecznie twarda)… to coś z czym trudno się rozstać…

    • Ła
    • Kwiecień 20th, 2011

    Ciekawe jak pisarze, z dajmy na to, osiemnastego wieku postrzegaliby nasze klepanie w klawiaturę – skoro sami pocili się nad rękopisami. Podobnie kompozytorzy, którzy ręcznie kreślili nuty na pięcioliniach… Może zakrzyknęliby: Profanacja!, może sprzedaliby duszę diabłu za klawisz „Backspace”. 🙂
    Czytanie z monitora ma się do zwykłej książki jak zupka amino do rosołu mojej Babci. Dla mnie, bo wychowałam się na papierowych książkach. Służą nie tylko do czytania, do wąchania też, do nadawania ciepła pokojom (co to za dom bez książek?). Z moich obserwacji wynika tak – albo się książki kocha, albo kończąc szkołę zapomina o ich istnieniu.
    No i tak na koniec, bo to temat rzeka – książki będą drukowane, póki będą ludzie chętni je kupować. Jak ich zostanie mało, zostaniemy zbzikowanymi kolekcjonerami – dziwakami :)I nic by w tym nie było złego, gdyby nie żywotność współcześnie drukowanych książek. Była taka fajna seria miniaturowych wydań z jamniczkiem, czarna okładka, pewnie wszyscy kojarzą. Kryminały. Już się rozlatują w rękach. A od daty wydania minęło dopiero 20 lat.

    • Piotr Dresler
    • Kwiecień 21st, 2011

    Racja, jest wiele osób, które nigdy nie porzucą książek w namacalnej formie. Jednak za kilkadziesiąt lat to będą chyba już sami wariaci i kolekcjonerzy 😛
    Ja jeśli dożyję z pewnością będę miał dom pełen książek. Osadzającego się na nich kurzu, wymiętych kartek i sfatygowanych okładek. Do tej pory mam wydanie „Króla szczurów” wydanego rok po moim urodzeniu. Papier wygląda jak jakaś niedoróbka, żółty, krzywo przycięty, ale książka trzyma się dobrze jak na swój „wiek”. Nie zamieniłbym tego wydania na żadne inne. Chyba, że pierwsze 😛

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: