Być redaktorem

Kilka lat temu czytałem bardzo ciekawy artykuł w Nowej Fantastyce, którego tytuł brzmiał chyba tak: „Małpując recenzenta”. Po lekturze byłem oburzony poglądami prezentowanymi przez autora. W skrócie pisał w nim o zjawisku, które określił małpowaniem. Deprecjonował w nim ludzi zajmujących się recenzowaniem tekstów literackich w internecie. Według mnie wychodził z błędnego założenia, że osobom tym brak wiedzy i umiejętności. Nie brał pod uwagę, że spora ilość z nich to absolwenci uczelni wyższych studiujący kierunki dające im odpowiednią wiedzę. Umiejętności nabiera się w praktyce. A gdzie o nią najłatwiej?

Kiedyś trzeba było przejść zupełnie inną drogę, by zostać recenzentem i redaktorem. Liczyła się tylko praktyka w papierowych periodykach. Teraz gdy one powoli zanikają nie można umniejszać roli internetu w szkoleniu nowej fali redaktorów. Internetowe czasopisma stają się realnymi konkurentami w walce o zasoby ludzkie. Te dobrze rozreklamowane biją na głowę papierowe wydania. Jednak takich jest mniej niż palców u jednej ręki. Zwłaszcza w gatunkach innych niż główny nurt.

Pomijając wiedzę i doświadczenie, zapominając o kwestii stania się redaktorem warto powiedzieć o samym byciu nim. Jakie ono jest, z czym się wiąże? O tym się mówi bardzo mało lub wcale. A przecież to bardzo miłe zajęcie. Co prawda są chwile gorsze i lepsze, jednak te drugie moim zdaniem przeważają. Autorzy opowiadań, które recenzujemy nie zdają sobie sprawy z tego jakie to uczucie przeczytać podziękowanie za recenzję i zobaczenie w kolejnym opowiadaniu, że zostały zastosowane zaproponowane uwagi. Tu nie chodzi tylko o uczucie bycia docenionym, ale o przeświadczenie, że czas przeznaczony na recenzję nie poszedł na marne.

Zdarzają się też chwile mniej przyjemne. Takie gdy urażony autor wysyła nam maile pełne niecenzuralnych słów, których nie powstydziłby się nawet Bogusław Linda gdy grał w „Psach”. Takie momenty to rzadkość, ale się zdarzają. Kiedyś mi ktoś powiedział: „Szanuj recenzenta swego, bo możesz mieć gorszego” i to rzeczywiście jest prawda. Osobiście miałem szczęście trafiać na osoby znające się na rzeczy i nie bojące się powiedzieć w twarz, co robię źle. W internecie to rzadkość. Wiele osób chowając się pod maską nicku woli powiedzieć to, co chce usłyszeć autor niż prawdę. Takie osoby nie zostaną nigdy prawdziwymi redaktorami ani recenzentami. W tym fachu ceni się szczerość przede wszystkim. Tego wymaga uczciwość i honor. Te cechy wiele dla mnie znaczą i tego wymagam od swoich współpracowników.

Życie recenzenta to istna sinusoida – raz trafiają się miłe chwile, innym razem takie, które sprawiają, że się odechciewa wszystkiego. Sam już nie raz miałem ochotę porzucenia tego mało wdzięcznego zawodu. Jednak kocham literaturę ponad życie i wydając ostatni oddech na łożu śmierci chcę wiedzieć, że aż do końca robiłem to co kocham. Dlatego nigdy nie przestanę być recenzentem i redaktorem.

Na koniec casting na redaktora, który przypadkiem znalazłem.

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: