Jak pisać czyli o poradnikach słów kilka cz. 2

W poprzedniej części artykułu nie napisałem dokładnie czemu nie lubię poradników pisarskich. Jednym z powodów jest fakt, że nie nauczy się starego psa nowych sztuczek. Za dużo czasu spędziłem z kartką w ręku, by nie wiedzieć o pewnych rzeczach. A na pewno o podstawach pisania opowiadań. Pisałem jeszcze przed tym jak podłączono mi Internet i zanim poznałem jego literacką część. Nie wiem czy będę pisał za kilka lat, ale kto teraz wie co będzie robił w przyszłości?

Bliżej mi do przeszłości niż przyszłości. Jest kilka tekstów, których teraz się wstydzę. Nie tego jak zostały napisane, a jak naiwne podejście do pisania reprezentowały. Pomogły mi jednak zrozumieć, że wszystko można dobrze napisać, a przynajmniej tak żeby się przyjemnie czytało. Nawet najbardziej wyświechtany motyw. Nie chodzi o sam temat, a styl pisarza. Przykład? Tysiące znajdziecie wchodząc do biblioteki dlatego ja nie będę tutaj rzucał tytułami.

Ale nie o tym chciałem pisać. Przypomniał mi się dzisiaj pewien nietypowy poradnik. Właściwie to zbiór zasad dotyczących pisarstwa napisanych przez pewnego artystę, który jeśli służby wywiadowcze Pana „W” się nie mylą, był aktorem teatralnym i filmowym. A Może tylko się za  niego podawał? Nie pamiętam dokładnie. Zasady, które spisał wywołały u mnie głęboką zadumę nad tym, co ja do cholery robię? Ludzie właśnie zdobywają ośmiotysięczniki, szukają leku na raka, a ja tracę czas na czytanie zasad w stylu: „<tu mała liczba słów> – tylko tyle powinien mieć utwór literacki”. A po kilku zasadach: „Istnieje nauka o pisaniu, ale nie należy według niej pisać”. I po co ja czytałem te zasady skoro ich nauka nie może być wykorzystana w pisaniu? Poczułem wtedy ogromną złość.

Do jednego się musze Wam przyznać – nie śmieję się nigdy z autorów poradników pisarskich. Nie zazdroszczę też im. Po prostu czuję złość. Złość, że tracę czas na ich czytanie zamiast pisać sam i uczyć się na błędach. Nie cudzych a własnych. Taka metoda nauki jest najlepsza. Oczywiście dopuszczam pewne rady, ale zostawiam sobie możliwość odrzucenia ich. Gdyby wszyscy się stosowali do tych samych zasad to czytalibyśmy tylko Kingów – a musze powiedzieć, że czytałem kilku świetnych naśladowców jego stylu, co prawda nieświadomych, ale liczy się sam fakt naśladownictwa. Nie popieram kopiowania czyjegoś stylu, w ogóle wychodzę z dziwnego założenia, że pisarze powinni pisać nie takie książki jakie przeczytali, a takie jakie chcieliby przeczytać. Młodzi pisarze jednak wolą tworzyć kolejną kopię „Władcy pierścieni” czy „Eragona”, który swoją drogą był sam w sobie kopią.

Nie chcę umniejszać roli niektórych poradników, ale pewne nie powinny nigdy powstać. Podałbym kilka linków w tym miejscu, ale nie chcę nikomu robić reklamy. Po co początkujący pisarze mają tracić czas na głupoty? Nie lepiej coś napisać? Szczerze Wam powiem, że głupotą jest marnowanie czasu na czytanie stwierdzeń typu:

„Tekst to zbiór słów, które muszą układać się w odpowiednim rytmie”

„Należy uruchomić wyobraźnię czytelnika”

„To co autor ma do powiedzenia jest mało ważne, ważne to co zobaczy w tekście czytelnik”

Banały poganiają banały. A wiecie co jest najśmieszniejsze? Że powoli zaczyna mi tu wychodzić poradnik o tym jakich poradników nie należy czytać. Kończę więc i idę poczytać poradnik, o którym sobie przypomniałem po latach. To jeden z tych, które nigdy nie powinny powstać. I nie jest to jedynie moje zdanie, a wszystkich jego czytelników.

Reklamy
    • ona
    • Kwiecień 15th, 2011

    w sumie, dużo racji jest w tym, co piszesz, ale – mimo wszystko – poradniki nadal powstają. Może warto więc zastanowić się dlaczego…? Może dlatego, że ludziom na dużo niższym poziomie potrzebna jest mała wskazówka – jak się do tego zabrać…?

    • Piotr Dresler
    • Kwiecień 16th, 2011

    Ja nie piętnuję wszystkich poradników, ale musisz mi przyznać, że niektórzy autorzy powinni wypić szklankę zimnej wody zamiast pisać porady.
    Niektóre są dobre. Jak wymienione przeze mnie.Kres podobno też jest bardzo dobry – nie wiem, nie miałem okazji czytać.

    • STOkrotka
    • Listopad 17th, 2011

    A ja lubię czytać poradniki i korzystam z uwag znajdujących się w nich. Chociaż bardziej skupiam się na poradach związanych ze stylistyką i tym podobne… Pisanie to moje hobby, mimo to moje opowiadania wyjątkowo kulawo wychodzą. Głównym tego powodem jest nie zawsze poprawnie skonstruowane zdanie. Tutaj kłania się raczej gramatyka, ale nie tylko… Naprawdę, zanim powstanie jakiś porządny akapit, namęczę się straszniście. Większość moich blogowych przyjaciół nie ma takich problemów. Więc może to kwestia inteligencji? Połykam powieści w nadmiarze, jednak nie zauważyłam, by to mi w czymś pomogło. Mam nadzieje, że kiedyś uda mi się pisać na przyzwoitym poziomie. A na razie pozostaje mi czytać ciekawe rady związane z pisaniem. I uczyć się od dużo lepszych.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: