Jak pisać czyli o poradnikach słów kilka. Cz. 1

Wiem, że miałem napisać o fantastyce, ale nie czuję w tym momencie tego tematu. Postaram się następnym razem spojrzeć krytycznym okiem na ten gatunek.

Minęły trzy lata od kiedy pierwszy raz przeczytałem swój pierwszy poradnik pisarski. Nie, nie napisany przeze mnie. Był to „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” – Stephena Kinga, którym uzmysłowił mi, że bycie pisarzem nie jest taką bajką jak się niektórym wydaje i wymaga wiele samozaparcia i pracy. Po Kingu przeczytałem jeszcze jeden poradnik napisany przez Andrzeja Pilipiuka, który pokazał mi, że nie tylko ja uważam pisarstwo za rzemiosło, którego można się wyuczyć. Po przeczytaniu tych dwóch poradników nie sięgnąłem po żaden inny.

Bo po co? Tak szczerze. Jak ktoś mi odpowie w sposób, który przekona mnie do jego racji otrzyma ode mnie książkę. Serio. Zastrzegam jednak, że niełatwo zmieniam zdanie i może się okazać, że nikt nie otrzyma książki.

Wracając jednak do tematu. Wychodzę z założenia, że jeśli w ciągu kilku lat pisania nie doszedłem do pewnych wniosków to nie powinienem dalej pisać. Skłamałem, że nie czytałem żadnego innego poradnika pisarskiego. Inaczej – naciągnąłem fakty. Rzuciłem okiem na kilka, które znalazłem w Internecie i szczerze powiedziawszy były w nich takie oczywistości, że jakbym zobaczył je na papierze to rozpłakałbym się przez bezsensowne niszczenie drzew. Wielu z piszących porady skupia się na takich rzeczach jak choćby opisy – nie mogą być szczegółowe. Na przykład błędne jest opisywanie pudełka w taki sposób:

„Piotr zerknął na pudełko leżące w rogu. Był to karton długości czterdziestu centymetrów i szerokości piętnastu. Jego wysokość wynosiła na oko trzydzieści centymetrów. Oklejony był szarą taśmą pakunkową, klejącą sprzedawaną w Tesco w pudełku po trzy sztuki długości czterdziestu sześciu metrów i szerokości czterdziestu milimetrów.”

Jeśli ktoś nie wie czemu to jest błędny opis to zachęcam do:

a) przeczytania wymienionych przeze mnie poradników i „Galerii złamanych piór” Kresa,

b) porzucenia marzeń o wydaniu powieści,

c) pomyśleniu o innym hobby.

Nie, to nie złośliwość przeze mnie przemawia. Wychodzę z założenia, że każdy ma prawo pisać, ale żeby wydawać trzeba się liczyć, że nie polega to jedynie na dobrym pomyśle, ale na posiadaniu warsztatu. Na forum WeryfikatoriuM można znaleźć szczerą pomoc w wypracowaniu go. Działający tam ludzie są naprawdę pomocni i mimo mojego odejścia stamtąd (nie na zawsze) czuję do nich wielki szacunek. Zresztą z WM łączy mnie duży sentyment gdyż to pierwsze miejsce, do którego zawitałem na początku swojej pisarskiej drogi i przyjęto mnie tam z otwartymi rękoma.

Warsztat jest ważny. Nie dajcie sobie wmówić, że tak nie jest. Osoby twierdzące inaczej są albo psychicznie chore albo należą do „artystów”, którzy są przeciw wszystkiemu, a swoją twórczość uważają za genialną. Raz spotkałem się nawet z utworem zapisanym w taki sposób jak poniżej, lektura była dla mnie strasznym przeżyciem.

„zlaskiswojejnieidzcietadrogaproszewastaksieniepiszeniedasietegoczytacasatakieutworywczelusciachinternetuserio”

Nie zbaczajmy jednak z toru. Większość poradników, na które rzuciłem okiem było po prostu odtwórczych. To, że były w większości przypadków napisane przez osoby nie mające na koncie wydanej książki nie ma dla mnie znaczenia. Wiele osób, które znam może napisać świetny poradnik „Jak pisać”, a nie mają wydanej żadnej pozycji. To nie jest wcale wyznacznik użyteczności poradnika. Ważne jest, by dotrzeć do czytelnika w taki sposób, że jak zacznie pisać będzie stosował uwagi w nim zawarte. Ja do tej pory gdy tylko zaczynam pisać stawiam obok siebie słownik wyrazów obcych, słownik synonimów i… Kawę. Bez tych trzech rzeczy nawet nie zaczynam pisać.

To mój ukłon w stronę Kinga. Zachowanie, które weszło mi w nawyk. Dzięki temu unikam powtórzeń w tekstach (tutaj nie próbuję nawet, nazwa serii mówi sama za siebie). A przyznam, że powtórzenia w opowiadaniach i książkach są tym czego RedNacz nie cierpi najbardziej.

Ha, tak sobie piszę o opisach i warsztacie a zapomniałbym o dialogach. W każdym poradniku znajdzie się dla nich miejsce. Fakt ten akurat dobrze mówi o autorach. Każdy powinien mieć wykute na blachę zasady pisowni dialogów. Jeśli ktoś uważa inaczej to odsyłam do punktów od „a” do „c”, które znajdują się wyżej.

Do czego tak naprawdę zmierzam? Zdobędę się na szczerość i powiem, że sam nie wiem. Z początku chciałem napisać, że poradniki są „be” i w ogóle złe, ale w trakcie pisania artykułu pomyślałem, że może lepiej się nie wychylać i nie pisać o tym. Oczywiście żartuję. Gdybym tylko tak pomyślała to strzeliłbym sobie w twarz. Nie mam pistoletu, ale wiatrówką też bym sobie wyrządził niemałą krzywdę.

Gdy poradniki są napisane w taki sposób jak ten od Pilipiuka czy Kinga (chociaż ten to bardziej opis życia Kinga – wie facet jak siebie sprzedać najlepiej) to nie mam nic przeciwko nim. Można polemizować z ich formami, zdaniami w nich zawartymi, ale trzeba oddać pokłon za wiedzę, którą przekazują. Nie każdy potrafi pisać tak interesująco o rzemiośle jakim jest pisarstwo. Tak rzemiośle, nie pomyliłem się. Nie jest sztuką napisanie powieści, której daleko do sztuki przez wielkie „S”. Dopiero dzięki nauce w pocie czoła można napisać twór, który wiele osób będzie chciało mieć na półce w domu.

Miejmy nadzieję, że takich powieści będzie więcej niż tych, które odstraszają od czytania po zaledwie kilku zdaniach (a spotkałem się z takimi). Na brak poradników nikt nie może narzekać w końcu Internet jest ich pełen. Ważne, by nie zabrakło chęci i samozaparcia w dążeniu do celu. Pisarstwo to nie jest łatwy kawałek chleba. Jeśli ktokolwiek myśli o zawodowym pisaniu i wyżywieniu dzięki temu rodziny to musi się liczyć ze straszną harówą. Wydaje mi się jednak, że warto. Wystarczy poczytać ile przyjemności ze swojej pasji mają pisarze, dla przykładu: Stefan Darda, Jacek Skowroński, Adam Zalewski czy Magdalena Zimniak.

Reklamy
    • Achaja
    • Kwiecień 14th, 2011

    Bardzo, bardzo pragnę przekonać szanownego rednacza, ze ta książka jest mi niezbędna do, życia.
    Po pierwsze jestem na książkowym głodzie od kiedy nie mogę brać udziałów w Qfantowych konkursach.
    Po drugie pragnę nauczyć, się dobrze pisać.

    • piootrek87
    • Kwiecień 14th, 2011

    Z każdej książki można wynieść nowe doświadczenie (chociażby takie, że jakbyś chciał napisać coś podobnego, już wiesz co jest niepotrzebne). Poza tym może już jest jakiś dobry poradnik, bądź się dopiero „pisze”, który będzie/jest najlepszy z tych wszystkich co do tej pory przeczytałeś, a zrezygnowanie z czytania takiego typu rzeczy może Cie pozbawić później ważnego doświadczenia.
    Pozdrawiam 😀

    • Thana
    • Kwiecień 14th, 2011

    Dobrze. Chciałeś to masz. 🙂 Istnieje taki poradnik, który poleciłabym wszystkim piszącym. Wszystkim czytającym. Ba, może nawet wszystkim żyjącym. Jest jak kompas i mapa w jednym. Pozwala odnaleźć kierunek w historii opowiadanej, czytanej, przeżywanej. Nie podam tu tytułu. Powiem tylko, że autor jest Amerykaninem, a książkę przetłumaczono już na polski. 🙂

    • Thana
    • Kwiecień 14th, 2011

    Ach, i nie jest to, rzecz jasna, King, o którym już sam wspomniałeś.

    • Luka w pamięci
    • Kwiecień 14th, 2011

    – Możesz czytać inne poradniki po to, żeby się z nich śmiać.
    – Żeby utwierdzić się w przekonaniu, że tamte były najlepsze.
    – Żeby mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku – przecież możesz mówić więcej o czymś, co dobrze znasz. Jak o zjawisku powtarzalności i bezużyteczności poradników.
    – Możesz w nich odnaleźć coś, czego w poprzednich poradnikach nie było.
    – …i w rezultacie stwierdzić „te rady są głupie!”, albo „Przecież i tak o tym wiedziałem!”
    – Możesz przypadkiem dostać w łapki czyjś poradnik – czy to do recenzji, czy do redakcji, whatever. Wtedy nie ma bata, musisz przeczytać.
    – Rzemiosło wszak zawsze można doskonalić. Człowiek uczy się całe życie, o ile nie jest artystą.

    Nie obawiaj się przyznać mi racji, ja owej książki nie chcę 😉

    • l_j
    • Kwiecień 14th, 2011

    Po co czytać poradniki? Żeby wiedzieć jak pisać poradniki. Przeczytać 20 książek o pisaniu książek, potem napisać swoją. Lepszą. Pełniejszą. Wyekstrahować ciekawostki i chwyty autorskie z różnych materiałów, skompilować i podbić świat kolejnym poradnikiem.
    Ahoj!

    @Thana, nie bądź taka, podaj tytuł 😛

    • padaPada
    • Kwiecień 15th, 2011

    Piotr, masz czytać wszystkie poradniki a w szczególności te najgorsze! Za karę! Masz robić to tak długo, aż wreszcie napiszesz i wydasz powieść. Jeśli któregoś dnia nie napiszesz chociaż jednej strony powieści, to za karę będziesz musiał przeczytać dziesięć stron poradnika. Jak Ci się podoba taki motywator? 😉

    • Piotr Dresler
    • Kwiecień 16th, 2011

    Nie staracie się mnie przekonać. Wychodzicie z błędnego założenia, ze mam aspiracje pisarskie, a tych nie posiadam od ponad dwóch lat. Ostatni raz pomyślałem o wydaniu książki gdy wysyłałem tekst na jedną z edycji Otulonych natchnieniem, ale zająłem tylko trzecie miejsce.
    Thana podaj mi tytuł poradnika – zainteresowałaś mnie 🙂
    Tak na marginesie, czytam poradniki tylko z powodu małego zboczenia – zawsze muszę wiedzieć jak najwięcej o zajęciu, które wykonuję.
    Czekam do środy na jeszcze jakieś komentarze, jak nikt mnie nie przekona to pozwolę ślepemu losowi wybrać kto dostanie ode mnie książkę („zwycięzca” będzie miał wybór z kilku pozycji 😉 )

    • Thana
    • Kwiecień 17th, 2011

    Nie chcę podawać tytułu, bo chyba nie w tym rzecz, żeby tutaj reklamować konkretne pozycje. Chodzi o to, żeby wiedzieć, czego się szuka. Poradniki bywają bardzo różne. Jeżeli nie chcesz być pisarzem czy redaktorem, to poradnik traktujący szczegółowo o użyciu środków stylistycznych w tekstach literackich będzie Ci potrzebny jak rybie rower. Ale poradnik traktujący o strukturze powieści, pokazujący klocki, z których buduje się historię oraz ukazujący schemat połączeń i zależności między nimi, przyda się nawet tym, którzy tylko czytają.
    Znam też taki poradnik, który w istocie nie mówi nic konkretnego o samym pisaniu, ale poleciłabym go osobom zablokowanym, nieśmiałym, przekonanym o własnym beztalenciu. Bo jedyną, ale za to ważną zaletą tego poradnika jest pobudzanie kreatywności. Niekoniecznie nawet pisarskiej (choć to niby poradnik dla pisarzy) ale kreatywności w ogóle. Jeżeli nie wiesz, czego szukasz i czego Ci potrzeba, żaden poradnik nie pomoże. Najpierw trzeba postawić pytania, a dopiero potem szukać odpowiedzi.

    • padaPada
    • Kwiecień 19th, 2011

    Piotr, skoro nie masz aspiracji pisarski to tym bardziej nie rozumiem prośby o przekonanie Cię do czytania poradników pisarskich. Nie przekuję. Poradniki pisarskie są dla tych, którzy mają pisarskie aspiracje. 🙂

    • Piotr Dresler
    • Kwiecień 19th, 2011

    Bo wciąż piszę, a chcę w tym co robię być najlepszy. Tylko uważam, że poradniki mi w tym nie pomogą. Chciałem żeby mi ktoś udowodnił, że się mylę. To jednak nie jest takie proste.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: